Friday, 28 January 2011

przemnożyć przez dwa

Kupiliśmy jacht. Będzie o zaletach gdyż Leszek wypisał co jest do zrobienia tutaj: http://saoirse.blox.pl/2011/01/W-kolo-Macieju-Do-kwadratu.html.
Ja uczona doświadczeniem dodam, że nakład pracy trzeba przemnożyć przez dwa ;). Nie będę pisała o nautyce, zawierzyłam Leszkowi, że jacht jest Okay. Oceniałam i przyglądałam się naszemy przyszłemy domowi.
Z Oxfordshire przez moje Somerset wjechaliśmy do Devon gdzie to David pod wiatą pomiędzy zabytkowymi autobusami "zakotwiczył" jacht. Nie uważam, że to okoliczności przyrody przesądziły o miejscu w którym stoi łódka, ale muszę napisać, że kolory które tam zobaczyłam nadal drażnią moje zmysły, nadal wspominam to miejsce. Styczeń, a tam zieleń, soczysta zieleń okalająca pagórki. Zaś pasące się owce podkręcają klimat ;) - są niczym te piegi na twarzy dziewczyny.
Wracając do głównego tematu. Wchodzimy po drabinie na pokład. Ciągle towarzyszy nam niewiadoma i pytanie: czym zaskoczy nas wnętrze jachtu? Wdrapuję się na górę i oprócz myśli "nie patrz w dół", powtarzam sobie "zalety" - na tym skup uwagę! Jesteśmy na pokładzie. Potwierdziło się to co zobaczyliśmy na zdjęciach - jest on bardzo zakurzony.
Rozglądam się i powtarzam swoją mantrę - "zalety!". Przyglądam się bliżej i myślę, że po pierwsze jest to jacht, a nie namiot szturmowy na którym już można zamieszkać (Saoirse ma swoje, inne atuty ;) ). Wchodzę po schodkach do kambuza i widzę - ciemność. Chwila i David oświeca wnętrze latarką. Moja mantra wypełnia mi myśli. Wyrywa mnie z mojego "zamyślenia" David zagadując o pływanie. Odpowiadam, że taaaaak byyyyylo :) ale rok temu, ale zaraz i Leszek ponownie zasypuje go pytaniami, a ja wracam do zalet. Tak więc, jest i wysokość stania! Nawet gdy doda się podłogę i podsufitkę nadal będzie wysokość stania - dla mnie :). Ważnym jest, że na Mirage (klasa tego jachtu, aby być dokładną dodam, że Mirage 28) jest więcej zrobione niż na Saoirse. David napracował się nad "wypruciem" całego wnętrza. Teraz tylko trzeba pouzupełniać braki. Uwagę moją zwróciło drewno pilersu. Piękny lity kawał tekowego drewna. Wcześniej już uzgodniliśmy, że jeżeli wyniknie potrzeba lakierowania to użyjemy matowego lakieru. I chyba najważniejsze. Przewrotnie nawet napisze, że cieszy mnie fakt, że jacht jest suchy, a kolejna rzecz na plus - część podwodna została wypiaskowana do żywego żelkotu - nie trzeba szlifować!
Wad praktycznie nie ma, zapewne wyjdą z czasem, ale zalety przy danej cenie jachtu przeważyły i zdecydowaliśmy się na zakup.

Zaliczka wpłacona!

Sunday, 16 January 2011

nazwa bloga

Dziś znajomy napisał Leszkowi to zdanie na czacie : "Leszek, Marzena musi zmienić nazwę bloga, bo prowokuje rzeczywistośc"... czy to wina nazwy mojego bloga (przypomnę: homeless), że musimy zmienić pracę - gdyż zostaniemy bez dachu nad głową za dwa miesiące ;) /Leszek opisał przyczynę wypowiedzenia mieszkania na swoim blogu: http://saoirse.blox.pl/2011/01/W-kolo-Macieju.html)
Ogólnie idzie ku dobremu. Zaczęliśmy przeglądać oferty sprzedaży większych łódek, większych od naszej obecnej Saoirse ;). Mam nadzieję, że ten mój Kapitan przedkłada jednak żeglarstwo nad szkutnictwo ;). Myślimy, że czas najwyższy przeprowadzić się na południe.

Saturday, 1 January 2011

dwa tematy

Usiadłam i wyznaczyłam kurs z punktu J do naszej mariny. Rozłożyłam mapę dwa lub trzy dni temu i pomyślałam - nieeee, juuutro... Dziś usiadłam i skupiłam się na prądach i pływach, oraz światłach i innych zatopionych wrakach. Czyli uczę się czytać mapę. Wiem już, że prądy są powiązane z pływami i podczas mojej podróży palcem po tejże mapie prąd zmienił się na mojej drodze ze wschodniego na zachodni, a to wszystko w zakładanych sześciu godzinach.

Fotografia. Myslę, że muszę zacząć robić zdjęcia...