Tuesday, 22 September 2009

Polska banderka na Solencie

Wiatr z bagsztagu. Płyniemy z prędkością do 3 węzłów. Za sterem załoga, a Kapitan nie ukrywa znudzenia. Swoje leniwe spojrzenie przesuwa po gładkiej tafli wody. Nagłe poruszenie w kokpicie. Diametralną zmianę nastroju przynosi zauważona na horyzoncie polska banderka. Szybkie przejęcie rumpla przez Kapitana i coby załoga nie protestowała zbyt mocno (a załoga chętna do buntu) - wysyła załogę po aparat. Trzeba spotkanie udokumentować, a tylko załoga potrafi to dobrze zrobić - tak myśli też i załoga. Z takim to przekonaniem ostro halsując, gonimy Zbigniewa Bolińskiego. Różnica w wielkości jachtów, brak pomocy ze strony gonionego (wyłączone radio) rozciąga całą akcję w czasie i nadaje całej historii kolorytu. Przychodzi moment, kiedy udaje się nam dojrzeć wymalowane zdziwienie na twarzach załogi Bolińskiego, z pytaniem w oczach - Szalony??!! Dlaczego ten mały brytyjski jacht chce nas staranowac ????. My goniliśmy, a oni się dziwili. Gdy byliśmy kilkanaście metrów od Zbigniewa Bolińskiego, na granicy słyszalności - Kapitan krzyknął słowa pozdrowienia i po krótkiej wymianie zdań daliśmy Bolińskiemu odpłynąć na wschód. Zaś na naszym krążowniku ponownie wszystko wróciło do normy. Załoga za sterem, a Kapiatan (...) Kapitan pogrążony w myślach o polskiej banderce.



Monday, 21 September 2009

Wspomnienia z grudnia 2007/ Memories of December 2007

Duch w Zamku Warwick/ The Spirit of Warwick Castle
Ciekawość często silniejsza jest od lęku. Curiosity is often stronger than fear.

Wejdź tutaj. Click here.

Zaś wirtualna podróż tutaj./ The virtual tour here

Tuesday, 8 September 2009

Morszczyn


Glony były przypadkowym tematem mojego (niech bedzie, że) pleneru. Wyszłam z naszej ‘dziupli’ z myślą, iż wrócę z chociaż jednym zdjęciem. Aparat w ręku, statyw na ramieniu i już tuż za rogiem naszej mariny zrzuciłam go z ramienia aby porobić kilka zdjęc - z ręki. Dzięki pływom syzygijnym, można bliżej przyjżeć się morszcznowym kopcom. Kilka zbliżeń tutaj.

Algae were the subject of my unintentional (let say) outdoor. I went out from our ‘hollow’; in order that the return of even a single photo. Camera in hand, stand on the shoulder and just around the corner of our marina, threw stand from shoulder to do some work - from the hand. A few close - ups here.