Sunday, 26 July 2009

dwa tygodnie urlopu - od teraz! / Two weeks holiday - from now!

Nasza baza wypadowa - Southsea
Starting point - Southsea

Thursday, 16 July 2009

To miał być kolejny miły dzień spędzony na żeglowaniu/That should have been another nice day of sailing

Woda opadała, a Saorsie (Sirsza) kładła się na piasku. 'Jeżeli burty nie są mocne to straciliśmy jacht' - usłyszałam wcześniej od Leszka. Nie miałam nic do powiedzenia, skuliłam się w kokpicie i czekałam na rozwój wydarzeń. Nie pierwszy raz stałam za sterem ale tylko raz tego dnia zerknęłam na wskaznik głebokości i zignorowałam co zobaczyłam; tutaj nie może być tak płytko - pomyślałam. Pierwsze uderzenie kila o dno, ponowne spojrzenie na wskzaniki i Leszek szybko zbliżający sie z dziobu aby ocenic sytuację. Ani razu przedtem nie przestudiowałam mapy aby wziąść odpowiedzialność za sterem. Nawigacja, myślałam, jeszcze przyjdzie na nią czas. Przyszła zbyt szybko lekcja, która powinna byc tylko teorią. Przyszła też chwila zadumy nad błedami i brakiem odpowiedzialności. Los obszedł sie z jachtem łagodnie, zaś ja zapamiętam głos jęczącej Saorsie na długo, oraz jej obraz na piasku.

Był moment tego dnia, gdy kilkakrotnie od różnych osób usłyszałam pytanie: Czy Leszek nie był zły? Podeszła do nas kobieta. Sympatyczna rozmowa, a gdy juz odchodzila, odwróciła się i rzekła: 'Dobrze, że ze sobą jeszcze rozmawiacie, mój mąż nie odzywałby się do mnie'. Prawdą jest, iż Leszek wprowadza mnie w świat żeglarstwa, jest to jego pasja i marzenia, ale ja juz tkwie w tym po uszy. Strata gdyby woda nie była spokojna byłaby nasza, a nie jego.
Cóż, lekcje zapamiętam.
Przy okazji, ponowne dzięki dla Tomka.

The tide was going out and Saoirse ran aground on the sand."If the sides are not sufficiently strong, we will lose the yacht", I heard Leszek say. I had nothing to say. I cowered at the back end of the boat, by the tiller and awaited events. I was at the tiller but I only checked the ech sounder once and I noticed but at first I ignored what I saw. Here it should have been shallow, as it showed. On the first impact of the keel on the bottom I checked the echo sounder again and Leszek immediately came back from the prow.He wanted to find out what was happening and why. Navigation: I thought I still had time for this but I quickly had a hard practical lesson which should have been learned in theory. There also came a time when I thought about the mistakes. Fate dealt with the yacht gently; I will remember the groaning sound of Saoirse and the picture of her on the sand for a long time.
That day I heard the same question fro different people - Wasn't Leszek angry? We had a pleasant conversation and when she was leaving she turned and said, "Good you are still talking to each other. My husband wouldn't talk to me after that."
The truth is that Leszek was showing me everything about the world of sailing, that is his passion and his dream. I had already fallen in love with it. It would have been both our losses not only his, if the water had not been calm. I will remember the lesson.
Tomek, thanks.